Wysłany: 2011-11-07, 21:58 9 kompania - prawda i mity Oddział: Wojska Lądowe
Sądzę iż większość z nas oglądała film Bondarczuka "9 kompania". Uważam, że całkiem dobrze zrealizowany. Ale koncepcja reżysera to oczywiście nie historyczna prawda. Co Wy sądzicie o osławionej walce 9 kompanii 345. pułku spadochronowo-desantowego w dniach 7-8 stycznia 1988 na wzgórzu 3234? Jak wygląda konfrontacja filmowego mitu z rzeczywistością? Jak to było na prawdę? Pierwsza rzecz która mi przychodzi do głowy to warunki klimatyczne. Widzieliśmy wojaków w bezrękawkach na pustyni kamienistej, a w rzeczywistości miało być tam ponoć pełno śniegu
Tak naprawdę też straty miały być niezbyt duże, ale niestety nie mam dokładnych informacji ile, kiedy, jak itp.
_________________ "I postanowiłem poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem iż również i to jest pogonią za wiatrem, bo wielka mądrość przynosi utrapienie, a kto przysparza wiedzy, przysparza i cierpień." Kazn. 1:17-18 (Księga Koheleta)
-----------------------------------------------------------
"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone" Hasan ibn Sabbah.
-----------------------------------------------------------
"We're not going to just shoot the sons-of-bitches, we're going to rip out their living Goddamned guts and use them to grease the treads of our tanks. We're going to murder those lousy Hun cocksuckers by the bushel-fucking-basket." George Smith Patton Junior
Zginęło bodajże 6 Sowietów, a 28 było rannych. Z tego 9 ciężko.
Fantazją ma być rzekoma walka 9 kompanii w całkowitym odcięciu i zapomnieniu. Cały czas była łączność radiowa i artyleryjskie wsparcie. Na wzgórze 3234 dotarło też wsparcie niosące amunicję, co umożliwiło desantowcom przejście do kontrataku.
Fantazją ma być rzekoma walka 9 kompanii w całkowitym odcięciu i zapomnieniu. Cały czas była łączność radiowa i artyleryjskie wsparcie. Na wzgórze 3234 dotarło też wsparcie niosące amunicję, co umożliwiło desantowcom przejście do kontrataku.
Dokładnie tak, ogniem artylerii przez radio kierował por. Iwan Babienko, który zastąpił rannego radiooperatora szer. Fiedotowa. Jednak w pewnym momencie zaczęły padać baterie od radia i podobno ranny szeregowy miał wyczołgać się z punktu dowodzenia i pozbierać zapasowe baterie a następnie je połączyć. Zmarł chwile później z dłońmi zaciśniętymi na przewodach. Jednak musimy pamiętać że ostrzał artyleryjski był bardzo ryzykowny ponieważ wystrzelone z doliny pociski, nadlatując szerokim łukiem mogły w każdej chwili trafić w pozycje 9. kompanii. Amunicja została dostarczona w rejon walk w sumie dwukrotnie, pierwszy raz wraz z nadejściem wsparcia kapitana Klincewicza a drugi raz gdy jeden z pilotów Mi-8 złamał rozkaz płk Wostrotina zakazujący lot nad teren walk - z powrotem zabrał rannych. Ogólnie możemy powiedzieć że bitwa ta i jej następstwa ukazała bezsens radzieckiej operacji Magistrala.
_________________ Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją...
George Smith Patton (1885 - 1945)
Retreat Hell! We're just attacking in another direction... Oliver P. Smith (1893 - 1977)
Mogę wiedzieć dlaczego operację Magistrala uznajesz za bezsensowną? Z mojego punktu widzenia bowiem miała ona sens i zakończyła się sukcesem. Co prawda czasowym, ale jednak sukcesem. Chodziło o to, że dość spore miasto i stolica prowincji Chost było odcięte przez modżahów z "peszawarskiej siódemki". Radziecki wywiad zdobył info jakoby mudżahedini przygotowywali się do ostatecznego szturmu miasta. Po jego zdobyciu zamierzali proklamować tam powstanie republiki islamskiej i stworzyć alternatywny rząd. Mógłby on zostać uznany przez państwa zachodnie i arabskie za legalny, a wówczas pomoc dla zbrojnej antysowieckiej opozycji mogłaby zacząć płynąć otwartym strumieniem. Dzięki operacji Magistrala udało się Chost deblokować a duchom zadać spore straty.
Miasto było oblegane długo i nadal by się pewnie utrzymało (dzięki wsparciu lotnictwa), a jak na operację w sile 5 dywizji czyli ok. 10 tys. żołnierzy to marne wyniki tym bardziej że natarcie szło bardzo powoli rzekłbym że w ślimaczym tempie. Po drugie zaraz po wycofaniu się wojsk radzieckich droga została ponownie zablokowana czyli można powiedzieć że była to jałowa demonstracja siły. Po trzecie po co Rosjanie dąrzyli do tej operacji skoro już wiedzieli że i tak się wycofują – stoczono bój o drogę która w przyszłości i tak będzie dla nich niepotrzebna. Dlatego właśnie uważam że to była bezsensowna operacja.
_________________ Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją...
George Smith Patton (1885 - 1945)
Retreat Hell! We're just attacking in another direction... Oliver P. Smith (1893 - 1977)
Miasto było oblegane długo i nadal by się pewnie utrzymało (dzięki wsparciu lotnictwa
Chost liczył około 40 tys mieszkańców. Do tego wojska rządowe. Most powietrzny z zaopatrzeniem (choćby żywnością) dla tak sporej liczby ludzi to spory koszt. Do tego lotnisko było pod ostrzałem.
Rafał napisał/a:
operację w sile 5 dywizji czyli ok. 10 tys.
Żadna sowiecka dywizja zaangażowana w operację nie wykorzystała całej swojej siły. Można mówić raczej o oddziałach z dywizji niż o dywizjach. Na przykład cały udział 108.MSD (motostriełkowaja dywizija, dywizja strzelców zmotoryzowanych) to bodajże jedynie kompanie zwiadowcze z 180. i 181. pułku strzelców zmotoryzowanych. Według oficjalnych danych sowieckich zaangażowano niecałe 6 tys żołnierzy. Mających do dyspozycji między innymi 28 czołgów, 190 pojazdów BMP-2 i 102 BTR-70/80. Z ciekawszego sprzętu wymienić można samobieżne moździerze 240mm 2S4 Tulipan.
W operacji udział brały także oddziały afgańskie. Ich wartość bojowa jest problematyczna. Sowieci bardziej polegać mogli chyba głównie na jednostkach "Kommandos". Z lepszej strony mieli się pokazać w operacji żołnierze z 37. i 230. Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej.
Rafał napisał/a:
natarcie szło bardzo powoli rzekłbym że w ślimaczym tempie
Operacja zaczęła się 23 listopada 1987. Już 28 listopada afgański przywódca Nadżibullah wstrzymał ją i dał plemionom z okolic Chostu 20 dni na zaprzestanie wspierania opozycji i dobrowolne odblokowanie miasta. Przez kolejne trzy tygodnie działań zbrojnych nie prowadzono. Operację wznowiono 19 grudnia. Polegała nie tylko na przebiciu się do miasta, ale i na zajęciu górujących szczytów i ważnych strategicznie przełęczy oraz ogólnym oczyszczeniu terenu. Pierwszy konwój przeszedł bezpiecznie do Chostu drogą lądową 30 grudnia.
[ Dodano: 2012-02-23, 10:26 ]
Rafał napisał/a:
po co Rosjanie dąrzyli do tej operacji skoro już wiedzieli że i tak się wycofują
W tej sprawie klamka wówczas jeszcze nie zapadła. O wycofywaniu wojsk z Afganu Gorbaczow publicznie wypowiedział się w Prawdzie bodajże w lutym 1988. Porozumienia genewskie zawarto w kwietniu. Wycofywanie zaczęto w maju. Zakończyło się w lutym 1989. A operacja Magistrala rozpoczęła się jesienią 1987.
Rafał napisał/a:
stoczono bój o drogę która w przyszłości i tak będzie dla nich niepotrzebna
Tu się z Tobą zgadzam. Sowieci pozwolili aby droga funkcjonowała zaledwie miesiąc. 30 stycznia 1988 znów została zablokowana.
Myślę iż cała ta operacja miała głównie znaczenie polityczne. Należy patrzeć na nią w kontekście toczących się rokowań międzynarodowych w sprawie Afganu i planów opozycji powołania w zdobytym Choście alternatywnego rządu.
W tej sprawie klamka wówczas jeszcze nie zapadła. O wycofywaniu wojsk z Afganu Gorbaczow publicznie wypowiedział się w Prawdzie bodajże w lutym 1988. Porozumienia genewskie zawarto w kwietniu. Wycofywanie zaczęto w maju. Zakończyło się w lutym 1989. A operacja Magistrala rozpoczęła się jesienią 1987.
Decyzja o wycofaniu sie z Afganistanu zapadła na posiedzeniu Politbiura 13 listopada 1986 r., a sam Nadżibullah został poinformowany przez Gorbaczowa już w grudniu tego samego roku. Dlatego też zaprzestano akcji ofensywnych i skupiono się na obronie. Chodziło tylko o to jak ZSRR ma wyjść z Afganu z twarzą. Wiadomo, że szybka ucieczka zakończyłaby sie upadkiem prestiżu supermocarstwa. Na początku 1987 r. o przymiarkach do wycofania wojska zostały poinformowani Amerykanie (CIA wówczas nie uwierzyło) i próba pokojowego wyjścia została skierowana w stronę Pakistanu - jednak Islamabad żądał szybkiego upadku Nadżibullaha, co z kolei nie pasowało Kremlowi.
_________________ Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją...
George Smith Patton (1885 - 1945)
Retreat Hell! We're just attacking in another direction... Oliver P. Smith (1893 - 1977)
Decyzja o wycofaniu sie z Afganistanu zapadła na posiedzeniu Politbiura 13 listopada 1986
A wycofywanie zaczęto w maju 1988. Ile to czasu minęło? 19 miesięcy? Trochę sporo. A znając Sowietów to, gdyby im pasowało, mogłoby upłynąć nawet więcej. Myślę, że ostatecznie "klamka zapadła" dopiero w chwili opracowania harmonogramu wycofywania się i publicznego zawiadomienia o tym. A to nastąpiło bodajże na przełomie 1987/88.
Rafał napisał/a:
zaprzestano akcji ofensywnych i skupiono się na obronie.
Omawiana przez nas operacja Magistrala pokazuje właśnie, że nie tak całkiem skupiono się na obronie. Operacja ta była jak najbardziej ofensywną.
Zulker dokładnie bo na spotkaniu ustalono, że muszą się wycofać w ciągu 2 lat, a nie chcieli robić tego pochopnie, cały czas próbowali ugrać jak najwięcej dla siebie, a Pakistańczycy do ugody tez nie byli chętni. W 1988 r. Kreml zmienił swoje priorytety - teraz ważniejsze było wycofanie wojska niż losy afgańskiego rządu. Co do akcji ofensywnych to chodzi mi bardziej o ogół działań w 1987 r. - jest ich dużo mniej i na mniejsza skale niż chociażby rok wcześniej - po prostu wiedzieli że już i tak nie mają szans pokonać mudżahedinów. Zresztą gen. Gromow, dowódca sił radzieckich podczas operacji "Magistrala" sam był jej przeciwny, uważał że akcja nie ma sensu i jest zwykłym wykrwawieniem żołnierza.
_________________ Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją...
George Smith Patton (1885 - 1945)
Retreat Hell! We're just attacking in another direction... Oliver P. Smith (1893 - 1977)
Co do akcji ofensywnych to chodzi mi bardziej o ogół działań w 1987 r. - jest ich dużo mniej i na mniejsza skale niż chociażby rok wcześniej
Oczywiście masz rację. Radziecka aktywność zaczepna w ostatnim okresie wojny afgańskiej malała. Nigdy jednak nie zanikła zupełnie. Jeszcze w ostatnich tygodniach przebywania w Afganistanie, bo w okresie 23-26 styczeń 1989, przeprowadzono ofensywę Tajfun. Choć miała ona za zadanie już raczej oczyszczenie rejonu tras wycofywania się, niż zadania ciosu modżahom.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach