cos się dzieje juz trzy razy wywaliło mnie z portalu/forum
Cytat:
Alw ta logika nie odpowiadała realiom pola walki II ws
ale takową koncepcję użycia broni pancernej posiadali Brytyjczycy, i, przynajmniej w ich ocenie, była ona słuszna. IMO mam odmienne zdanie, ale fakt, że A22 "Churchill" mieścił się w ich koncepcji, więc produkowali go w sporych ilosiach (ponad 5600 czołgow).
Cytat:
Oj Cometa juz bym nie zaliczyl do czołgów szybkich ,Aglicy raczej klasyfikują go już jako czołg podstawowy .tak jak Centuriona
poraz pierwszy określenia MBT (czołg podstawowy) uzyli faktycznie Brytyjczycy, własnie wobec A41 "Centurion", ale już po wojnie, kiedy to radykalnie zmienili swoja koncepcję uzycia broni pancernej, zrezygnowali z uzycia kilku typow, i zdecydowali się na posiadanie jednego, podstawowego, czyli wspomnianego "Centuriona". Tak więc A34 "Comet", w momencie pojawienia się w armii brytyjskiej, był klasyfikowany przez nich samych jako cruiser tank. Także A41 "Centurion" był tak poczatkowo klasyfikowany!
Cytat:
Co do Saharino nie widzę tu niekonsekwencji po prostu był na poziomie możliwości przemysłu włoskiego .
No skoro "Saharino" był klonem "Crusadera", tyle, że z poprawionym układem chłodzenia, i troche mocniejszym silnikiem, ale nadal kiepsko opancerzony i uzbrojony, to trudno uznać go, w odniesieniu do rownoległych konstrukcji swiatowych, za udany. IMO lepsza włoska konstrukcją był P.40 (M.26/40), chyba troche wzorowany na brytyjskich cruiserach, a trochę na niemieckich Pz.IV
Sek w tym że Anglicy praktycznie nie mieli koncepcji użycia broni pancernej "miotali" się cała wojnę z organizacją dywizji pancernych , przykladem tej niemocy jest Churchill ,po wstrzymaniu produkcji , i wysłaniu kilku sztuk do Afryki okazało sie po walkach w tunisie że jest to ten jedyny i na żądanie frontu wznowiono produkcje .
Co użycia nazwy czołg podstawowy ,to takie określenie po raz pierwszy padło w memorandum Montgomeryego z grudnia 1944 żadajacego dostarczenia jednego typu czołgu uniwersalnego ,który stał by się czolgiem podstawowym.
Włoski P 40 nie był wzorowany - z małym wyjątkiem - na innych czołgach było to po prostu konsekwentne rozwijanie czołgów serii FIAT-Ansaldo M..masa tego czołgu ponad 26 ton sprawiła że Włosi nie mogli znalezc odpowiedniego silnika i co zrobili skopiowali silnik z T-34
A czy ktoś wspomniał o 7TP dwuwieżowym z kaemami zamiast dział? To było cudo...
Niestety nie posiadam zdjęcia ale spróbuję "skołować".
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Moim ulubionym wielowieżowcem jest sowiecki T-29. Głównie ze względu na możliwości jezdne. Mógł bowiem poruszać się zarówno na gąsienicach, jak i kołach. Synchronizatory umożliwiały mu także jazdę na jednej gąsienicy. W przypadku utraty jednej z gąsienic to możliwości samoewakuacji z pola walki są sporym atutem. Tyle tylko, że nie jest pewne czy T-29 kiedykolwiek wąchał proch. Według książki Maksima Kołomijca "Suchoputnyje linkory Stalina" (lądowe pancerniki Stalina) Sowieci zbudowali jedynie trzy egzemplarze czołgu. Z czego szansę udziału w walkach miał jedynie tzw egzemplarz wzorcowy. Był uzbrojony w 76,2mm armatę Ł-10, pięć kaemów DT i dwa DK. Podczas Wojny Zimowej został 13 lutego 1940 podporządkowany 13-tej armii. W Barbarossie 8 października 1941 podporządkowano go dowództwu Możajskiego Rejonu Umocnionego. W listopadzie 1941 widnieje w zestawieniu etatowym 22-iej Brygady Pancernej toczącej walki w rejonie miejscowości Pawłowskij Posad. Później ślad po nim zanika. Czy walczył i jak się sprawował w warunkach realnej wojny świadectw brak.
Jedynym sowieckim wielowieżowcem, który jako-tako sprawdzał się w warunkach bojowych był T-28 podczas przełamywania Linii Mannerheima. Od lata 1940 zaprzestano jednak produkcji części zamiennych do nich i gdy nadeszła wojna z Rzeszą to był to złom egzystujący dzięki kanibalizmowi. Ostatnie doniesienie o udziale tych czołgów w walkach w szeregach RKKA ma miejsce 20 lipca 1944 gdy do ataku w Karelii przeszedł 90 pułk pancerny mający na stanie trzy T-28. Z innych państw to wg Kołomijca do 1951 siedem T-28 używała Finlandia. Jakąś ilościom dysponowali Niemcy. W ich nomenklaturze był to Pz.Kpfw.746(r). Dwie sztuki miała Rumunia, a jedną Węgry. Trzy ostatnio wymienione zostały "wyzwolone" przez Sowietów w stolicach tamtych państw gdzie robiły za symbole (złudnego, jak się okazało) zwycięstwa.
Co do T-35 to od początku był to projekt wątpliwej jakości. W latach 1933-39 wyprodukowano jedynie dwa prototypy i 59 maszyn seryjnych. Większość czasu spędzały w remoncie. Gdy tylko zaczęły przybywać do oddziałów wojskowych to zgłaszano tyle reklamacji, że postanowiono przeprowadzić gruntowne próby w terenie. Po 46 godzinach szlag trafił pierwszy silnik. Najciekawiej wyglądała próba forsowania przeszkody wodnej 12 stycznia 1937 T-35 wjechał w koryto rzeki Doniec i ugrzązł. Zdołano go wyciągnąć dopiero po 17 dniach! Ale na paradach prezentował się wspaniale!
Jeszcze piękniej z pewnością prezentowałby się T-39. Wg Kołomijca opracowano 8 wariantów, z czego dwa ostatnie doczekały się drewnianej makiety skali 1/10. Jeden z wariantów przedstawiał czołg masy 90 ton, z pancerzem 50-75mm, uzbrojony w jedno działo 152mm dwa 107mm dwa 45mm i pięć kaemów. Nawet Woroszyłow nie był jednak taki głupi aby przystać na realizację tego monstra i projekt T-39 trafił do lamusa.
To ci chyba żle wygląda... Jak Janusz coś pisze to jest to merytoryczne i możemy mieć pewnosć że nas nie kłamie. A po drugie w latach '50 tych photoshopów nie było więć zastanów się co piszesz. Możesz napisać że może być to fotomontaż i wtedy się zgodzę
P.S Jakby ktoś miał materiały dotyczące zbrodni katynskiej lub przekazania dokumentów przez Gorbaczowa to proszę pisać na moje gg. 16271196 lub na e-mail: zizu911@poczta.neostrada.pl Z góry dziękuję.
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Rosjanie eksperymentowali także z czołgami wielowieżowymi uzbrojonymi w wieże zdjęte z okrętów wojennych. Kalibry dział sięgały 280 mm
Sprawa wygląda bardzo interesująco. Wie może ktoś więcej na ten temat? Mi udało się trafić jedynie na trzy przymiarki zainstalowania na bazie T-100 morskiej armaty 130mm B-13.
Pierwsza taka przymiarka miała miejsce w związku z koniecznością zwalczania fińskich bunkrów na Linii Manerheima w czasie Wojny Zimowej. Początkowo zamierzano po prostu na podwoziu T-100 ustanowić wieżę okrętową z armatą B-13. Pracę powierzono fabryce im Kirowa w Leningradzie. Nazwano to T-100-X. W fabryce podjęto próbę uproszczenia wieży i dostosowania jej do czołgu. 14 marca 1940 zjechała pierwsza (i chyba jedyna) taka maszyna zwana T-100-Y. W wojnie już udziału nie zdążyła wziąć.
W kwietniu 1940 powstał plan budowy jakiegoś "ciężkiego czołgu obrony wybrzeża". Czyli podwozie T-100 z okrętową armatą B-13 i trzema kaemami DT. Zajmować się miał tym zakład nr 185. Nazwano to "obiekt 103", sporządzono plany i odesłano ad acta.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach