Wysłany: 2011-05-01, 18:52 Bitwa pod Konungahelą Oddział: Oddziały Specjalne
Witam
W 1136 roku lennik Bolesława Krzywoustego, książę Pomorza Szczecińskiego Racibor I, ruszył na Konungahelę wielki port króla duńskiego ( obecnie Szwecja ). Siły Racibora I wynosiły 650 okrętów, a na nich blisko 30 tysięcy wojowników i 1.3 tys koni. Po przepłynięciu cieśnin duńskich a także całego morza dotarliśmy do portu, który po małej potyczce z uzbrojonymi statkami handlowymi i dniowym oblężeniu został zdobyty. Dobra materialne skonfiskowane, mieszkańcy wzięci do niewoli a port spalony. Czyż nie jest to historia jak z filmów o wikingach bądź holenderskich czy hiszpańskich admirałach ? Na pewno warta przypomnienia.
"Król Racibor i jego zwycięskie wojska ustąpiły i powróciły do Slavii, a wielka liczba ludu, który wzięty był w Konungaheli, potem długo żył u Słowian w niewoli. Wielki port Konungahela nigdy nie wrócił do tego samego stanu co przedtem [...]" - Snorri Sturluson
Pozdrawiam
_________________ To nie są ludzie - to diabły ! - płk. Milan o Legionistach po bitwie pod Camerone
"Padłem... nikt nie poda ręki... sam wstanę... silniejszy" - Muhammad Ali
"Nienawidziłem każdej minuty treningu, ale powtarzałem sobie: nie poddawaj się, przecierp teraz i żyj resztę życia jako mistrz" - Muhammad Ali
Cała wyprawa nosi znamiona wojny prewencyjnej. Otóż margrabia niemieckiej Marchii Północnej Albrecht Niedźwiedź montował koalicję wymierzoną w nasze ziemie. Ważną rolę mieli w niej odegrać wikingowie. Należało im pokazać, że nie warto z nami zaczynać. I Racibor ze swymi Pomorzanami spuścił im tęgie lanie przy okazji zdobywając spore łupy. Tylko branki ponoć były brzydkie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach