Wyczytałem gdzieś tam, że podobno Japończycy mieli fatalną amunicje do swoich pancerników Yamato. Cóż nieporozumienie.
Japończycy po doświadczeniach z Tosa i starym predrednotem ( nie pamiętam nazwy ) zauważyli potencjał tkwiący w pociskach nurkujących - które po uderzeniu w powierzchnię morza nie odbijają się ani koziołkują tylko podążają dalej mniej więcej takim samym torem. Skonstruowali więc specjalny pocisk nurkujący dla wszystkich swoich dział od 203 mm wzwyż ( niektórzy twierdzą że 155 też je miały ). Pociski te charakteryzowały się bardzo dużym późnieniem w działaniu zapalnika. W zwykle trafienie w powierzchnię morza aktywowało zapalnik. By pocisk nurkujący miał działać to musiał przed eksplozją dotrzeć do celu. Same pociski miały też odpowiedni kształt żeby zawsze ( czy prawie zawsze ) miały odpowiedni tor płynięcia.
Efektem dużego opóźnienia było to, że jak trafiły w rejony słabo opancerzone to przelatywały na wylot nie wyrządzając większych szkód. Co zresztą ocaliło amerykańskie ...